KULTURA

ostatnia aktualizacja  - 23.03.2006


Szkolne wybory miss
Co roku odbywają się wybory Miss Polonia czy świata. Stąd właśnie członkowie Szkolnego Klubu Europejskiego "Szkolne Okno na Europę" działającego w Gimnazjum nr 1 w Siemiatyczach, pod przewodnictwem pani Jolanty Sobesiuk i pani Moniki Rybałtowskiej, zaczerpnęli pomysł na wyłonienie szkolnej miss. Pragnęliśmy, aby w naszym konkursie nie zabrakło poczucia humoru, pomysłowości i odwagi ze strony kandydatek. Spośród wielu uczennic naszej szkoły, odwagę, by wystartować, miały tylko cztery dziewczyny: Kasia Cicha z Id, Magda Hodun z IIb, Gosia Jurczuk z IIIf i Milena Lewczuk z Ic. Stanęły one w konkursowe szranki 27 lutego 2006 roku. Konkurs prowadzili uczniowie klasy IIa: Asia Wojciuk i Kamil Szmigielski.

Podczas trwania konkursu kandydatki miały za zadanie zaprezentować swój talent, przedstawić krótką scenkę artystyczną, powiedzieć coś o sobie i wykazać się wiedzą o naszej szkole. Podczas przygotowań dziewczyny mogły liczyć na pomoc koleżanek i kolegów ze swoich klas. Uczestniczki oceniało jury w składzie: E. Jakubiuk, J. Łopuski, D. Milewski, D. Żebrowski i przedstawiciel uczniów - Marcin Chiliński z klasy IIIc. Prezentacje dziewcząt dostarczyły nam wiele zabawy, a publiczność reagowała bardzo żywiołowo, a nawet, w jednej z prezentacji, brała czynny udział. Przerwy między konkurencjami umilały nam cheerleaders ze szkolnego zespołu BRAVO DANCE prowadzonego przez Panią Kamilę Półtorak.

Po chwilach dobrej zabawy nadszedł moment oceny. Po długich obradach i podliczeniu wyników jury ogłosiło, iż konkurs wygrała Gosia Jurczuk, która uzyskała również tytuł miss publiczności. Tytuł vicemiss otrzymała Magda Hodun. Wszystkim uczestniczkom zostały wręczone pamiątkowe dyplomy oraz drobne upominki.

Mamy nadzieję, że konkurs spodobał się naszym kolegom i w przyszłym roku będziemy mogli go powtórzyć już z nowymi kandydatkami.

Paula Jarocka, Joanna Wojciuk, fot. CK


Nurzec Stacja
"Emeryci żyją..."

Nurzeccy emeryci i renciści nie tylko "piją chude mleko, w okno spoglądają, na rentę czekają" - jak mówią słowa ich hymnu. Oni przede wszystkim "żyją". Cieszą się każdym dniem, są radośni, optymistyczni i z nadzieją patrzą w przyszłość. Potrafią się także doskonale bawić. Tym razem udowodnili to, organizując imprezę ostatkową, która miała miejsce w niedzielę, 26 lutego, w sali Gminnego Ośrodka Upowszechniania Kultury w Nurcu Stacji.

W porównaniu ze spotkaniem walentynkowym znacznie powiększyło się grono chętnych do wspólnej zabawy. Ku uciesze organizatorów z zaproszenia skorzystały także osoby dużo młodsze, które wiekowo nie należą do grupy emerytów. I, wbrew pozorom, nie powstała żadna bariera wiekowa, wszyscy bawili się doskonale. Młodsi obserwowali starszych, starsi młodszych, by w ten sposób nauczyć się czegoś od drugiego człowieka. Jeden z młodszych uczestników zabawy powiedział o emerytach:
- Nie wiem, jak to się dzieje, że jesteście tacy genialni. Mimo bagażu doświadczeń jesteście nadal tacy młodzi duchem, energiczni i żywi. Bardzo się cieszę, że jestem tutaj z wami dzisiejszego wieczoru.

Rzeczywiście energia rozpierała wszystkich. Śpiewom, tańcom, żartom nie było końca. Podobnie jak poprzednio, do tańca przygrywał na akordeonie pan Wróblewski. Na parkiecie zawsze był ruch. Chyba wszyscy zgodnie wyznawali zasadę pani Karczewskiej: "Pięć minut śmiechu wydłuża życie o jedną godzinę, ale jeden taniec wydłuża je o całą dobę". Chwilami spotkanie miało także charakter wieczorku poetyckiego. Jedna z organizatorek spotkania deklamowała swoje niezwykle urocze wiersze, które zresztą spotkały się z żywym zainteresowaniem i ciepłym przyjęciem słuchających. Ważną cechą tej imprezy była jej wielokulturowość. Obok piosenek i przyśpiewek polskich często występowały też akcenty rosyjskie, białoruskie, i to chyba nadało temu spotkaniu charakter dialogu międzykulturowego.

W imieniu wszystkich emerytów bawiących się tego wieczoru składamy serdeczne podziękowania na ręce kierownik nurzeckiego ośrodka kultury - pani Ireny Janoszuk. Emeryci dziękują za udostępnienie sali oraz za chęć współpracy, życzliwość i przychylny stosunek do wszelkich inicjatyw przez nich podejmowanych.

emi, fot. emi


Przed szopką
Diler narkotyków, ludożercy, burmistrz ze starostą na jednej scenie. Spotkanie to było częścią I Siemiatyckiej Szopki Noworocznej. W role tych postaci wcielili się uczniowie Zespołu Szkół w Siemiatyczach.
Premiera odbyła się kilka dni wcześniej w szkole i tam została przyjęta bardzo dobrze. Przygotowania trwały kilka tygodni, a scenariusz był efektem pracy uczniów i ich opiekuna - Zdzisława Warpechowskiego. Oprawę muzyczną przygotował absolwent Rafał Łuniewski i obecny uczeń - Rafał Selewońko.

Przedstawienie rozpoczęło się kilka minut po godzinie 17.00. W szopce nie mogło zabraknąć świętej rodziny, aniołów, pastuszka i zwierząt. Były nawiązania do realiów Siemiatycz - burmistrz ze starostą kłócili się o to, gdzie będzie stolica powiatu, a cały spór został zakończony ofiarowaniem podania i becikowego dla narodzonego właśnie Pana. Na scenie pojawił się również dyrektor Zespołu Szkół w Siemiatyczach, dźwigając na plecach swoją szkołę. Dzięki boskiej mocy odżył on i otrzymał nową porcję sił. W scenariuszu znalazł się również diler-kiler, który rymowanymi sloganami zachęcał do zakupu narkotyków. Szybko został pokonany przez anioła i ściągnięty ze sceny. Boża łaska pozwoliła też nieszczęśliwie zakochanej uczennicy znaleźć wśród widzów swojego ukochanego. Jakie było zdziwienie na sali, gdy z jej końca, po oparciach krzeseł, przedzierał się na scenę ów ukochany. Chyba najbardziej energetycznymi gośćmi naszej szopki był zespół "Bezimienni". Szukali oni sławy takiej jak U2 lub chociaż Mandaryna. Zamiast tego, po wykonaniu piosenki "Licealny Czas", która porwała do zabawy zebraną publiczność, otrzymali złotą płytę. Do szopki przybieżeli również kibice Cresovii, których życzeniem były sukcesy siemiatyckiej drużyny. Przygotowali oni na tę okazję specjalną piosenkę. Ostatni do szopki przybyli siemiatyczanie. Co prawda przez przypadek, bo chcieli jechać do Brukseli, ale kierowca pomylił kierunki i zamiast do Beneluksu trafili do synagogi.


I Siemiatycka Szopka Noworoczna to rezultat niesamowitej energii aktorów i wszystkich ludzi biorących udział w jej przygotowaniu. To wiele godzin spędzonych po lekcjach w szkole na próbach w warunkach niemal konspiracyjnych, ale to przede wszystkim dobra zabawa, dużo radości z gry i nowe doświadczenia dla uczniów. Szopka chyba trafiła do odbiorców, czyli siemiatyczan, bowiem, zarówno po występie w szkole, jak i w Siemiatyckim Ośrodku Kultury, wiele osób gratulowało wykonawcom występu, a podczas jego trwania żywo reagowało na akcję. Miejmy nadzieję, że grupa przygotowująca szopkę nie zakończy na tym swojej działalności, bo drzemie w niej jeszcze dużo potencjału.
Na koniec pozostaje jeszcze mieć nadzieję, że osoby, które zostały zagrane przez młodzież, mają poczucie humoru i zrozumieją dowcip.






DD, fot. CK


Zapusty zespołu Kalina z Żurobic

fot. CK



Malowane ustami
W Polsce jest ponad 20 takich artystów. Wszyscy są zrzeszeni w AMUN-ie. Mają za sobą wiele wystaw w prestiżowych galeriach, a ich prace docierają do nas głównie poprzez wydawane co roku kalendarze i okolicznościowe kartki. Ludzie ci malują, trzymając pędzel w ustach.

Rodowity siemiatyczanin
Jerzy Omelczuk jest jednym z pierwszych pensjonariuszy Domu Pomocy Społecznej w Siemiatyczach. Urodził się z dziecięcym porażeniem mózgowym (w 1957 roku w Siemiatyczach). Już w dzieciństwie zaczął malować ustami. Jego nauczycielem był Andrzej Grzelachowski, polski plastyk. Najczęściej maluje, używając farb olejnych. W roku 2001 otrzymał z rąk ministra kultury i dziedzictwa narodowego odznaczenie "Zasłużony Działacz Kultury". Jako najdłużej malujący artysta z Polski, od 1982 roku jest członkiem Światowego Związku Artystów Malujących Ustami i Nogami (AMUN). Z Wydawnictwem "Amun" współpracuje od początku jego działalności - od roku 1993.
W ubiegłym tygodniu odwiedził stare mury. Spotkał się z pensjonariuszami DPS. Opowiadał o swojej twórczości, chorobie, kontaktach z galeriami. Pokazywał, jak się maluje ustami.

To nie talent
Na świecie jest 756 takich osób. W Polsce - w chwili obecnej dokładnie 24.
- Maluję już 35 lat. Zaczynałem właśnie tutaj, w siemiatyckim domu starców. Nigdy nie malowałem rękoma. Choroba mi na to nie pozwalała. Zawsze malowałem ustami - mówi. - Na sto procent, które wkładam w powstanie obrazu, zaledwie pięć daję talentowi. Uważam, że w ogóle nie potrafię malować - mówi.
Zapytany, dlaczego tak krytycznie podchodzi do swoich prac, odpowiada: - Ocena należy do innych. Niech odbiorcy ocenią, czy umiem malować, czy nie. Ja powtarzam - nie potrafię malować. Nie mam do tego talentu.

Wystawy
Mimo takiej samooceny, pan Jerzy miał 82 wystawy indywidualne. Brał też udział w ok. 400 wystawach zbiorowych w kraju i w około tysiącu zagranicznych. Jakie to były kraje?
- Cała Europa, z Ameryk, to głównie w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Inne ważne miejsce, gdzie często oglądano moje prace, to Australia. Natomiast, jeśli chodzi o Polskę, to praktycznie nie ma galerii czy ośrodka artystycznego, oczywiście z tych znanych, w którym nie było moich wystaw. Czy należy to uznać sukces? Na pewno jest z tego jakaś satysfakcja.

Prace Jerzego Omelczuka wielokrotnie były wykorzystywane jako ilustracje kalendarzy, widokówek, publikacji. O jego życiorysie powstało kilka prac magisterskich.
A jakiego artystę ceni najbardziej? Czy na kimś się wzoruje?
- Trudno wzorować się na kimś, kiedy malujemy ustami. Ale biorąc pod uwagę artystów, to moim zdaniem, najbardziej niedoścignionym jest Matejko - odpowiada.
Jeden z ostatnich cyklów, jaki stworzył, to "Moja Wielkopolska" - 21 obrazów poświęconych zabytkom Wielkopolski. Jesienią 2003 r. zakończył malować cykl, pt. "Trylogia Henryka Sienkiewicza". Opiekunem pana Jerzego, od 1997 roku, jest Zdzisław Zajkowski z Bacik Średnich.
- Teraz nie tylko opiekunem. Jest moim towarzyszem, kolegą - komentuje Jerzy Omelczuk.

"Nie prosimy o litość"
Wszystko zaczęło się w 1956 roku. Wtedy Erich Stegmann, niemiecki malarz malujący ustami, wraz z kilkunastoma artystami niepełnosprawnymi z krajów Europy Zachodniej założył międzynarodową organizację zrzeszającą podobnych im artystów. Postawili sobie za cel, aby twórca niepełnosprawny był postrzegany tak samo, jak artysta pełnosprawny, podlegał tej samej krytyce i uznaniu. Towarzyszące im hasło "Nie prosimy o litość" miało podkreślić te założenia. Dzisiaj światowy związek ma członków w około 60 krajach ze wszystkich kontynentów.

Jak komentują znawcy tematu, twórczość każdego z nich jest bardzo osobista, a styl łatwo rozpoznawalny. Dla niektórych malarstwo jest wyłącznie formą terapii i pasją, która, dając ogromną przyjemność i satysfakcję, nie potrzebuje oceniania i porównywania. Dla innych zaś stało się zawodem.
Powiatowemu Domowi Pomocy Społecznej w Siemiatyczach pan Jerzy podarował 3 obrazy.

CK, fot. CK


Grand Prix Małego Podlasia
Główne trofeum - Grand Prix - wytańczyły pary "Małego Podlasia" podczas II Spotkań Dziecięcych Zespołów Folklorystycznych na X Olsztyńskich Dniach Folkloru, które odbyły się w lipcu. Zespół zaprezentował tym razem tańce rzeszowskie.

Najlepsi bez żywej kapeli
- W olsztyńskim amfiteatrze tradycyjnie rozgrywany jest konkurs zabaw z publicznością, w którym jurorami są właśnie widzowie. Po raz pierwszy rozegrano konkurs wśród zespołów dziecięcych. Z wielkimi obawami przystępowaliśmy do tego konkursu. Jako jedyny zespół nie mieliśmy "żywej" kapeli i trzeba było posiłkować się muzyką z płyt. Jakież było zdumienie wszystkich zespołów, a największe nasze, kiedy na koncercie zamknięcia okazało się, że zdobyliśmy pierwsze Grand Prix wśród zespołów dziecięcych - wspomina Krzysztof Szyszko, instruktor zespołu.

Czołowe miejsca
Do tradycji wyjazdów do Olsztyna należy udział w Ogólnopolskim Konkursie Tańca Ludowego "Warmia". Pary z "Małego Podlasia" zajęły następujące miejsca:
najmłodsza kategoria wiekowa - IV miejsce: Janusz Niewiarowski - Małgorzata Goworek, V: Eryk Falkiewicz - Weronika Kuzniecow, VI: Arkadiusz Kałucki - Kamila Drzas, VII: Tomasz Krysiński - Kinga Szyszko, X: Filip Zinkiewicz - Emilia Olszewska, XII: Adam Uściniak - Katarzyna Kaźmieruk;
kat. II - pasjonującą walkę stoczyły między sobą para warszawska i siemiatycka w składzie Dominik Malinowski - Karolina Niewiarowska. W tej kategorii sędziowanie jest niejawne i wyniki ogłaszane są dzień później. Okazało się, że siemiatyczanie wygrali pierwszy taniec (polkę), ale minimalnie przegrali krakowiaka. Po raz kolejny w finale w tej kategorii tańczyła para Michał Szeweluk - Beata Świderska, zajmując ostatecznie V miejsce;
kat. IIB - blisko finału były dwie siemiatyckie pary. Skończyło się na miejscach VIII: Michał Charyton - Monika Pietrzak, IX: Mateusz Romaniuk - Aleksandra Łopaciuk;
Kat. IIIA - już po raz dziewiąty w tym roku wygrali ją tegoroczni Mistrzowie Polski z Siemiatycz - Marcin Kaźmieruk i Julita Szeryńska, V miejsce: Marcin Orłowski i Maja Pietrzak.
kat. IIIB - III miejsce: Marcin Kozłowski - Magdalena Hodun, VI: Dawid Malinowski - Dominika Szejbut;
kat. IV open - IV: Kinga Grzeszczuk.

Kary Mazurowe
- Największym wydarzeniem olsztyńskiego konkursu był rozegrany po raz pierwszy Konkurs Kar Mazurowych, a więc tańczenie mazura i to w dwóch kategoriach wiekowych. Młodsza to tancerze w wieku 16 - 30 lat, starsza - powyżej 30 lat - mówi Krzysztof Szyszko.
W przygotowaniach do mazura tancerze "Małego Podlasia" sami znaleźli skład, wykorzystując nawet osoby, które od kilku lat nie tańczyły i sami pomagali w tworzeniu układu, a gdy okazało się, że jeden z tancerzy doznał kontuzji, znaleźli zastępstwo. Sami też szlifowali formę na ostatnich próbach.
W Olsztynie wśród not od sędziów ujrzeli same jedynki.
- W ten oto sposób przechodzi się do historii tańca - podkreśla instruktor "Małego Podlasia".
Mazura tańczyli: Grzegorz Hryciuk, Marcin Ługowski, Karol Pietrzak, Daniel Dawidziuk, Magdalena Ługowska, Marta Jakimczuk, Marta Kurylak, Ewa Jaskulska i kontuzjowany Emil Omelaniuk.

CK, fot. z arch. "Małego Podlasia"


Mielnik
Muzyka pod Górą Zamkową
W sobotę, 20 sierpnia, Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Mielnickiej zorganizowało kolejną imprezę. Tym razem mieszkańcy i turyści mogli posłuchać pieśni cerkiewnych w wykonaniu Chóru Katedralnego Parafii Prawosławnej pw. Św. Trójcy w Hajnówce. Koncert chóru poprzedził nastrojowy występ Ludmiły Wiszenko, Elżbiety Budko i Mateusza Trandy.
Chór katedralny powstał w 1942 roku. Repertuar, który prezentuje, jest różnorodny: od monasterskich "napiewów" do muzyki cerkiewnej. Chór uczestniczył we wszystkich edycjach Międzynarodowego Festiwalu "Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej", na których wielokrotnie zdobywał nagrody. Koncertował również w Finlandii, Rosji, Słowacji i w Czechach. W tym roku chór wystąpił w Prużanach na Białorusi podczas Przeglądu Pieśni Chóralnej.

Podczas mielnickiego koncertu chór zaprezentował kompozycje rosyjskich twórców muzyki cerkiewnej z XIX wieku.
Imprezę zorganizowano na Górze Zamkowej, przy ruinach kościoła. Oprawa koncertu - wieczorna pora, oświetlone ruiny i palące się dookoła znicze - nadały koncertowi niezwykłego klimatu. Pomysł zainicjowania organizacji imprez "w ruinach" okazuje się bardzo trafiony.

- Koncert był naprawdę niesamowity. Muszę przyznać, że jak śpiewała pani Ludmiła, to aż ciarki po plecach przechodziły - wyznała pani Ewa z Warszawy.
- W tych okolicznościach, w jakich się teraz znajdujemy, słuchać tak cudownej muzyki, to po prostu dech zapiera. Zespół jest profesjonalny, ale jednocześnie da się wyczuć nutkę naturalności. Zespół nie jest tak strasznie hermetycznie wyszkolony. Starsze panie autentycznie śpiewają z serca, oprócz tego są śpiewacy wyszkoleni, co się czuje. Połączenie tych dwóch nurtów daje niesamowity efekt - wrażeniami po koncercie dzieliła się pani Beata Polak -Pela, malarka z Gdańska.

Iwona Sawicka, fot. IS


Artyści w Drohiczynie
W Drohiczynie twórczo pracują profesjonalni artyści z całej Polski. Przebywają na plenerze malarskim, który potrwa do 13 sierpnia.
Od 2 sierpnia w Muzeum Diecezjalnym w Drohiczynie trwa plener malarski. Uczestnikami pleneru są dyplomowani artyści malarze, architekci, twórcy kultury i sztuki - członkowie Związku Polskich Artystów Plastyków oraz pokrewnych organizacji artystycznych z Polski.
Uczestnicy pleneru utrwalają na swoich pracach piękno krajobrazu Ziemi Podlaskiej, szczególnie Ziemi Drohiczyńskiej, malowniczość pradoliny Bugu i okolic, zabytki architektury sakralnej regionu w tym: kościoły, klasztory, cerkwie, bożnice.
Każdy z artystów pozostawi w Drohiczynie jeden obraz olejny lub obraz w technice na papierze artystycznym.
Gospodarzem pleneru jest ks. Romuald Kosk, dyrektor Muzeum Diecezjalnego w Drohiczynie. Patronat Kulturalny sprawuje Wojciech Borzym, burmistrz Drohiczyna oraz Urząd Miejski w Drohiczynie.
Wystawa poplenerowa zostanie otwarta w najbliższy piątek, 12 sierpnia o godzinie 17.00 w budynku Muzeum Diecezjalnego w Drohiczynie, mieszczącego się przy ul. Kraszewskiego.
Komisarzem organizacyjnym pleneru są Marek Madej z Warszawy oraz Zbigniew Kobyliński. Komisarzem artystycznym pleneru jest Tomasz Awdziejczuk.

Marek Malinowski


XV Muzyczne Dialogi nad Bugiem
W dniach 13-14 sierpnia odbędą się w Mielniku XV Muzyczne Dialogi nad Bugiem.
W programie: prezentacja kultury białoruskiej, litewskiej, ukraińskiej, rosyjskiej, romskiej, żydowskiej i polskiej.
13 sierpnia 2005 (sobota)
16.00 - 22.00 - otwarcie imprezy i koncert zespołów: Mielniczanki, Pierapiołka, Ranok, Lajland, Kapela Kurpiowska, Osławiany, Prymaki, Kapela Litewska, Swajaki.
22.00 - pokaz ogni sztucznych
22.30 - zabawa ludowa
14 sierpnia 2005 (niedziela)
15.00 - 21.00 - koncert zespołów: Rabina, Clezmer Four, 5 Litrów, Lawony, Berkut, Terne Roma.
21.30 - zabawa ludowa.
Imprezy towarzyszące: kiermasz wydawnictw książkowych i muzycznych z udziałem autorów, prezentacja twórczości ludowej z udziałem twórców, atrakcje dla dzieci.
Patronat medialny: Polskie Radio Białystok, TVP Białystok, "Kurier Poranny", "Głos Siemiatycz".
Honorowy patronat marszałka sejmu RP Włodzimierza Cimoszewicza.

Iwona Sawicka



Najprawdopodobniej we wrześniu, w Mielniku odbędzie się nowy festiwal. Ma nim być I Ogólnopolski Festiwal Instrumentu Didgeridoo.
Zapewne niektórym osobom, słowo "didgeridoo" (czyt.:-didżeridu) nie powie zbyt wiele, więc szybko uzupełniamy wiedzę na ten temat.
Jest to instrument wywodzący się z Australii. Wydrążona przez termity gałąź lub pień eukaliptusa. Didgeridoo uważany jest za najstarszy i najprostszy instrument świata. Umiejętność gry na nim, wymaga opanowania "oddechu cyrkularnego", który polega na jednoczesnym wydmuchiwaniu powietrza ustami i wdychaniu nosem. Wbrew pozorom, jest to możliwe.

Pomysłodawcą festiwalu jest Jerzy Fiedoruk, instruktor rękodzieła i rzemiosła ludowego i artystycznego. W mielnickim ośrodku kultury pan Jerzy prowadzi warsztaty ceramiczne oraz wikliniarskie.

- "Instrumentem didgeridoo interesuję się od dawna a od 2-3 lat chodził mi po głowie pomysł zorganizowania takiego festiwalu. Wraz ze znajomymi uznaliśmy, że jest to ciekawy i godny uwagi instrument - mówi pomysłodawca festiwalu, dla którego organizacja imprez nie jest rzeczą całkiem nową - mam już jakieś doświadczenie w organizacji takich imprez. Jako wolontariusz, wraz z przyjaciółmi, pomagałem przy organizacji m.in. Festiwalu Dobrej Energii w Dobrym Mieście. Poza tym od "młodzika" działałem w organizacjach ekologicznych - mówi Jerzy Fiedoruk.

Impreza ma już swoją oficjalną stronę internetową - www. didgeridoo.bohater.net (również w wersji anglojęzycznej). W ciągu czterech miesięcy stronę odwiedziło ponad 900 osób. Powstało również logo imprezy.

Festiwal zaplanowany został na dwa dni (3-4 września). Przewidywany budżet festiwalu to około 20.000 złotych. Organizatorzy są obecnie na etapie poszukiwania sponsorów. Firmy, wspierając finansowo festiwal, mogą liczyć m.in. na reklamę internetową - strona imprezy będzie promowana w dużych, poczytnych portalach muzycznych, takich jak independent.pl, etno.serpent.pl i innych.

Projekt festiwalu z prośbą o częściowe dofinansowanie wysłano również do Ministerstwa Kultury oraz ambasad - Holandii i Australii.
Wśród zakładanych celów festiwalu jest m.in. zintegrowanie polskiej sceny didgeridoo oraz propagowanie gry na tym instrumencie. Ideą jest stworzenie cyklicznego festiwalu, który
zbogaci dotychczasową ofertę kulturalną w gminie Mielnik.

Podczas festiwalu mają zagrać zespoły z Polski - Warszawy, Torunia, Zakopanego, ale również zza granicy - Czech i Francji.
Oprócz koncertów planowane są też wystawy, spotkania dyskusyjne, wykłady, kiermasz instrumentów etnicznych, pokaz filmów dotyczących Australii i jej rdzennych mieszkańców. Wśród atrakcji również nauka gry na didgeridoo, nauka śpiewu gardłowego oraz prezentacja najprostszego sposobu wykonania instrumentu.

W Polsce jest dość sporo zespołów oraz osób wykorzystujących brzmienie didgeridoo, brakuje natomiast jakiejkolwiek imprezy, na której spotykaliby się miłośnicy tego austalijskiego instrumentu. Wrześniowy festiwal w Mielniku, byłby więc pierwszym w Polsce poświęconym didgeridoo.

Wiele polskich miast i miasteczek wypromowały różnego rodzaju festiwale czy biesiady, przykładem może być Mrągowo, Węgrów, Międzyzdroje, Ciechocinek, Jarocin. Przy interesującym programie festiwalu, profesjonalnej organizacji oraz odpowiedniej promocji w mediach, Mielnik również miałby szansę zasłynąć w kraju z dość nietypowej imprezy jaką miałby być festiwal instrumentu didgeridoo.

Iwona Sawicka


Mielnik ośrodkiem sztuki?
Reaktywowane niedawno Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Mielnickiej zorganizowało swoją pierwszą imprezę. W pensjonacie "Panorama" otwarto wystawę "Artyści w Mielniku".
Wystawa prezentuje obrazy 12 artystów, którzy są z Mielnikiem i okolicą związani - urodzili się tutaj, mieszkają, osiedli na stałe lub od lat przyjeżdżają na wypoczynek.
Komisarzem wystawy i jej pomysłodawcą jest Krzysztof Harbaszewski.

- Jestem historykiem sztuki, znam trochę środowisko plastyczne, więc zaproponowałem Towarzystwu zorganizowanie takiej wystawy. Zostało to zaakceptowane. Cieszymy się, bo po latach zorganizowanie takiej wspólnej wystawy doszło do skutku - mówi komisarz wystawy.

Wśród prezentowanych obrazów są prace: Beaty Polak - Peli, Ingeborgi Kink - Krzyżanowskiej, Joanny Niemirskiej oraz Grzegorza Krzyżanowskiego, którzy w 1979 roku wspólnie przyjechali do Mielnika na plener. Razem też studiowali na warszawskiej ASP. Wszystkich ich łączy to, że ukochali okolice Mielnika, przyjeżdżają tutaj od wielu lat i uwieczniają na obrazach nadbużański pejzaż.

- Podczas pleneru mieszkaliśmy u "mamuśki", czyli u pani Heleny Mirowskiej - wspominają malarze. - Bardzo nas ciepło przyjęła, pamiętamy przepyszne zupy i obiady, które nam gotowała.

- Naszą miłością jest Osłowo. Kiedyś były to tereny, gdzie było bardzo dużo pustych chatek, domków, i nas, świeżo upieczonych studentów, było jeszcze stać na ich kupno. Mamy w Osłowie domek i od tamtej pory tu przyjeżdżamy - mówi pani Beata.

- Moja miłość do tych okolic zaowocowała wyjazdem z Warszawy. Dla malarza tutaj jest idealne miejsce do pracy - mówi pani Niemirska.
Uczestnicy wystawy nie ukrywają, że czekali na tego rodzaju okoliczność.

- Kapitalna impreza, ktoś się w końcu za nas wziął i nas zorganizował. Mamy nadzieję, że ta impreza będzie coroczną i będziemy jej stałym elementem - mówi pani Ingeborga.
Wystawa podobała się również mieszkańcom.

- Jestem zachwycona pomysłem, został on szybko i profesjonalnie zrealizowany. Jeśli chodzi o obrazy, jest bardzo bogata i różnorodna technika, zachwyca kolorystyka, dobór barw, światło. Jestem pod wrażeniem obrazów pana Jarosława Wiszenki - mówi pani Elżbieta z Mielnika.

Wystawa w przyszłości ma stać się imprezą cykliczną. W przyszłym roku zostanie poszerzona o twórców ludowych pracujących na ziemi mielnickiej.
Oprócz obrazów na wystawie można zobaczyć również ceramikę pana Witolda Illinicza, od lat mieszkającego w Mielniku na stałe.
Wystawa potrwa do 31 sierpnia.

Iwona Sawicka, fot. IS


Wystawa w "Panoramie"
Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Mielnickiej zaprasza na "I Wystawę Twórczości Mielnickiego Środowiska Plastyków".
Wystawa zaprezentuje obrazy ludzi, którzy urodzili się w Mielniku i tutaj mieszkają, oraz tych, którzy wielokrotnie do Mielnika przyjeżdżali, i w końcu zamieszkali, ale również tych, którzy od lat przyjeżdżają do Mielnika po to, aby odpocząć.
Na wystawie można obejrzeć obrazy: Wiesławy Bloch - Brick, Neli Boguszewskiej, Joanny Charko, Piotra Cieśli, Witolda Illinicza, Ingeborgi Kink - Krzyżanowskiej, Grzegorza Krzyżanowkiego, Joanny Niemirskiej, Beaty Polak - Pela, Jarosława Wiszenko, Leonidasa Wiszenko i Doroty Zduniewicz - Dec.
Wystawa prezentuje malarstwo, grafikę, ceramikę oraz fotografię artystyczną. Ekspozycję można oglądać w Mielniku w pensjonacie "PANORAMA" od 9 lipca do 31 sierpnia.
Iwona Sawicka


V Spływ Bugiem
Rekordowa liczba niemal stu uczestników wzięła udział w "V Promocyjnym Spływie Rzeką Bug" Impreza zorganizowana została przez Stowarzyszenie Gmin, Powiatów i Regionów Nadbużańskich i Starostwo Powiatowe w Siemiatyczach przy współudziale gmin: Mielnik i Drohiczyn.
Aktywny wypoczynek w kajaku na rzece Bug połączony został z poznawaniem walorów przyrodniczych, kulturowych i historycznych regionu. Uczestnicy spływu przed rozpoczęciem eskapady Bugiem mieli okazję zwiedzić Mielnik. Integracja kajakarzy na wodzie przerodziła się pierwszego dnia w biesiadę przy ognisku przy dźwiękach akordeonu. Drugiego dnia kajakarze dotarli do Drohiczyna. Zwiedzanie miasta zakończyło pierwszą cześć spływu. Czwartego lipca wytrwali kajakarze ruszyli w dalszą trasę, która malowniczymi terenami poprowadziła aż do Broku.

Biuro Promocji Powiatu Siemiatyckiego


Grodziskie spotkania ze sztuką
Utwór "Sicilliana" wykonany przez Monikę Zatorską rozpoczął 15 czerwca imprezę artystyczną "Spotkania ze sztuką 2005" w Zespole Szkół w Grodzisku.
- To już piąta tego typu impreza - powiedziała organizatorka imprezy - nauczycielka Małgorzata Jaczewska, - współorganizatorem jest Mariusz Obrycki.
Cele szkolnych spotkań ze sztuką to: rozwijanie zdolności twórczych i organizatorskich młodzieży, wszechstronne rozwijanie zainteresowań sztuką, zachęcanie do aktywności twórczej, prezentacja wybranych dziedzin sztuki i technik jej uprawiania, prezentacja artystów i ludzi mających wpływ na rozwój kultury na Podlasiu.
Klasa II gimnazjum w Grodzisku bardzo starannie przygotowała imprezę. Było trochę powagi i duża dawka humoru. Gościnnie wystąpił także Damian Maksimiuk, grając na fortepianie, gościem był etnograf Antoni Mosiewicz, odpowiadający na pytania uczniów. Konkurs plastyczny, kabarety, rap to niektóre z punktów scenariusza imprezy przygotowane przez uczniów gimnazjum.

Jacek Piotrowski, fot. JP



Koronczarki z Mielnika
Obrusy, serwetki, chusty, kapelusze a nawet stringi - takie wyroby koronkarskie można obejrzeć w bibliotece w Mielniku.

Skąd eksponaty? Zaczęło się kilka miesięcy temu, kiedy kilka pań z Mielnika postanowiło jeden raz w tygodniu spotykać się w bibliotece, aby sobie pohaftować. Potem doszło kilka następnych pań i tak stworzyła się grupa hafciarek. Przez kilka miesięcy powstało ponad sto różnych wyrobów. Efekt wieczornych prac można było zobaczyć w przedostatni piątek, 10 czerwca, na otwarciu wystawy pod hasłem "Koronkarstwo, haft i inne rękodzieło". Wyroby zadziwiały starannością wykonania i pomysłowością, na przykład serwetki w kształcie liścia, w których kolory materiału były dobrane tak, żeby efekt końcowy sprawiał wrażenie jesiennego liścia. Trzeba stwierdzić, że serwetki, obrusy i inne ozdoby prezentowane podczas wystawy deklasowały podobne wyroby oferowane w sklepach.
Prace wykonały: Zinaida Charko, Tatiana Czerwińska, Nadzieja Dacewicz, Nina Deoniziuk, Anna Góral, Maria Hackiewicz, Stanisława Kaczor, Irena Karwacka, Maria Kierkowicz, Nadzieja Kierkowicz, Zofia Kurianowicz, Alicja Okoczuk, Regina Pura, Mirosława Szymonowicz.

CK, fot. CK










Majówka w Grodzisku

Młodzież z Grodziska była głównym inicjatorem Majówki, którą zorganizowano w sobotę 21 maja, na placu koło gminnego boiska. Impreza okazała się strzałem w dziesiątkę.
Z programem organizatorzy wyszli przede wszystkim do dzieci, które mogły brać udział w konkurencjach sportowych, konkursach, quizach. Najbardziej obleganym punktem było miejsce, gdzie można było... pomalować sobie twarz.

Imprezę rozpoczęto meczem piłki nożnej. Po regulaminowym czasie gry pomiędzy drużyną z Grodziska a reprezentacją gminy, którą wspomogli przyjezdni goście, był remis 5:5, więc zwycięzcę wyłoniły rzuty karne. W nich 2:0 wygrał Grodzisk. Głównym punktem imprezy był koncert Tomasza Kalczyńskiego.

Do tej pory co roku w Grodzisku organizowano latem zaledwie jedną tego typu imprezę - na zakończenie piłkarskich rozgrywek "O Puchar Wójta". Po frekwencji i zaangażowaniu w tańcach widać było, że Majówka okazała się strzałem w dziesiątkę. Powinna na stałe wpisać się w kalendarz gminnych imprez.

Organizację, przebieg i finanse imprezy wspomogli: Urząd Gminy w Grodzisku, Bank Spółdzielczy w Grodzisku, Marek Leszko, Irex Pol, piekarnia w Grodzisku, B. Zieleniewski.

CK


Koncert "Lot Lorien" w Mielniku
Celtyckie i bułgarskie rytmy



W ubiegły czwartek w GOKSiR w Mielniku, wystąpił bułgarski zespół "Lot Lorien". Muzyka zespołu to połączenie bułgarskiego i celtyckiego folku, ale również progresywnego rocka, popu i jazzu. Zespół powstał w 1997 roku, koncertował już w wielu miastach europejskich. Występował nawet w Korei.
Chwilę przed występem Lot Lorien, Jerzy Fiedoruk, instruktor GOSiR wraz ze swoim przyjacielem, zaprezentowali brzmienie australijskiego instrumentu didgeridoo (wydrążona gałąź lub pień eukaliptusa).

Po żywiołowej reakcji publiczności widać było, że rodzaj muzyki prezentowany przez Lot Lorien przypadł zebranym do gustu. Nie obyło się bez bisów. Na koniec publiczność nagrodziła występ owacją na stojąco.

W związku z tym, że koncert zespołu odbył się 26 maja, w Dniu Matki, zadedykowany został wszystkim mamom.

Iwona Sawicka, fot. IS


Szkoła Muzyczna w Siemiatyczach
Kawał dobrej muzyki


Do najciekawszych imprez muzycznych tego roku w Siemiatyczach zaliczyć należy koncert "Szkoła swojemu miastu", w wykonaniu uczniów, absolwentów i nauczycieli Szkoły Muzycznej I stopnia w Siemiatyczach - w piątek 20 maja.

W ponad 10-letniej historii tej szkoły brakowało do tej pory właśnie takich koncertów. Były oczywiście koncerty na półrocze i koniec roku, ale skierowane były raczej tylko do rodziców uczniów, a ich poziom bywał rozmaity. Dla postronnego słuchacza były po prostu nudne, więcej było tam rępolenia niż muzyki.
W piątek 20 maja w sali byłej synagogi można było posłuchać kawał dobrej muzyki i trudno było się znudzić na dwugodzinnym koncercie. Soliści, kwartety, tria, duety, rozmaitość instrumentów oraz ciekawie dobrany repertuar.

Należy mieć nadzieję, że takie właśnie koncerty staną się dobrą tradycją siemiatyckiej szkoły muzycznej.
Gdyby jeszcze Siemiatycki Ośrodek Kultury wszedł w posiadanie prawdziwych reflektorów, które dostatecznie rozświetliłyby w końcu mrok sceny przy ul. Zaszkolnej, satysfakcja byłaby pełna.
Na zdjęciu - niezwykle utalentowana młoda wokalistka - Małgorzata Priebe, w piosence "Do Ciebie mamo".
JN


Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Mielnickiej.
Nowy zarząd i ambitne cele


20 maja br. W Gminnym Ośrodku Kultury w Mielniku odbyło się Walne Zebranie Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Mielnickiej. Była to próba reaktywacji, udana zresztą, istniejącego od lat, ale nie działającego TPZM. Jak powiedział ustępujący przewodniczący Tomasz Marks:
- Ostatnim naszym działaniem były obchody z okazji 500-lecia Unii Mielnickiej. Od tego czasu odeszło od nas trochę ludzi. Brak było czasu i tak naprawdę chęci na prowadzenie działalności. Nikt także nie płacił składek, konto w banku zostało zawieszone. Towarzystwo upadło.

Obecnych na zebraniu 26 osób swoje działanie rozpoczęło od wyboru Komisji w głosowaniu tajnym.
W skład Zarządu Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Mielnickiej weszli:
Adam Tobota - przewodniczący, Jan Zduniewicz - zastępca, Maria Boguszewska - sekretarz, Walentyna Wierzba - skarbnik i Barbara Terpiłowska - członek.
Do Komisji Rewizyjnej zostali wybrani: Władysław Stankiewicz - przewodniczący, Piotr Remesz i Jan Stawski - członkowie.

W czasie dyskusji nakreślono kierunki działania na najbliższy czas i następne lata. Już w czasie najbliższych "Dni Mielnika" ma się ukazać pierwszy numer kwartalnika "Ziemia Mielnicka". Jego treścią mają być wszystkie wydarzenia kulturalne, społeczne, sportowe i inne mające miejsce na, jak jeden z zebranych powiedział, "pięknej i mającej oparcie w historii ziemi mielnickiej".

Inne propozycje dotyczące działalności Towarzystwa, które mają już zaistnieć w najbliższym sezonie, to:
- wystawa twórców, szczególnie malarstwa na przełomie od czerwca do sierpnia,
- wystawa malarstwa na skwerze w centralnej części Mielnika,
- coroczny spływ tratwami po Bugu, we współpracy z towarzystwami z innych regionów,
- imprezy sportowe o Puchar TPZM,
- wciągnięcie do współpracy młodzieży szkolnej.

Zebrani wyrazili nadzieję, że więcej osób przyłączy się do ich działalności. Zmianą w statucie jest obowiązujący zapis: "Walne zebranie sprawozdawczo wyborcze będzie się odbywać co 4 lata, a zebranie sprawozdawcze co rok". Składka wynosi 60 zł za rok, nie określono czasokresu jej płatności. Nie ustalono miejsca siedziby TPZM.

Jacek Piotrowski


 

O NASZYM CZASOPIŚMIE || STRONA GŁÓWNA || ODGŁOSY || CIEKAWOSTKI ||  AKTUALNOŚCI || HISTORIA || ALBUM STARYCH FOTOGRAFII ||  SPORT ||  OGŁOSZENIA || WSPÓŁCZESNE  ZDJ ĘCIA Z SIEMIATYCZ || ARCHIWUM || ANKIETA || KSIĄŻKA ADRESOWA || LINKS ||

Copyright 1998 - 2004 C Agencja Informacyjna Głos - Jerzy Nowicki, Jacek Wasilewski / Wszelkie prawa zastrzeżone.  / Webadmin - Jarosław Surmacz - glos@kfd.pl

Siemiatycze, Siemiatycze, Siemiatycze, Siemiatycze, Siemiatycze, Siemiatycze, Siemiatycze, Siemiatycze, Siemiatycze, Siemiatycze, Siemiatycze, Siemiatycze, Siemiatycze, Siemiatycze, Siemiatycze, Siemiatycze, Siemiatycze, Siemiatycze, Siemiatycze, Siemiatycze, Siemiatycze, Siemiatycze, Siemiatycze