Głos Siemiatycz On Line - Archiwum,
Wybrane artykuły z poprzednich wydań dotyczące gminy Mielnik
Mielnickie rzeźby w glinie
Od listopada ubiegłego roku w Gminnym Ośrodku Kultury w Mielniku odbywają się
warsztaty ceramiczne. Prowadzi je Jerzy Fiedoruk.
Warsztaty odbywają się cztery razy w tygodniu od wtorku do piątku, w godzinach
15.00-19.00. Każdego tygodnia w zajęciach uczestniczy około dwudziestu (głównie
młodzież szkolna) amatorów lepienia w glinie - również tej mielnickiej.
- Na razie głównie pracujemy nad techniką formowania masy. Ta umiejętność to
podstawa. Duże znaczenie ma również cierpliwość i nie zrażanie się, kiedy coś się
pokruszy czy odpadnie. Dzieci jednak przyzwyczaiły się już do tego i wiedzą, że to
się niestety zdarza - mówi instruktor.
W grudniu ub. roku warsztaty wzbogaciły się o piec do wypalania. Nie mały był to
wydatek - piec kosztował 10 tys. złotych. Jednak - zdaniem instruktora - był to
potrzebny zakup, gdyż dopiero po wypaleniu te wyroby są prawdziwym produktem
ceramicznym, natomiast nie wypalone to jedynie półprodukty. Wypaloną ceramikę można z
powodzeniem wykorzystywać na co dzień, lepimy kubki, naczynia, popielniczki. Oprócz
tego powstają różnego rodzaju figurki, zwierzątka i inne interesujące konstrukcje.
Małgosia, lat 13, powiedziała, że "na warsztatach jest bardzo ciekawie, możemy
sobie ulepić co chcemy, pan pokazuje nam też różne sposoby lepienia gliny".
Jeszcze w tym roku planowane jest rozwinięcie warsztatów o zajęcia z wikliniarstwa,
tkactwa oraz rzeźbiarstwa.
- Jak tylko zrobi się ciepło, z zajęciami planujemy wyjść w plener - mówi Jerzy
Fiedoruk.
W niedalekiej przyszłości planuje się również wystawę wszystkich prac. Jak do tej
pory dzieci wykonały ich już ponad 100, więc na pewno będzie co oglądać.
Iwona Sawicka
"Królów gościniec"
Pan Kazimierz Klimaszewski, jeden z najstarszych mieszkańców
Radziwiłłówki, opowiedział nam historię, która, oprócz tego, że wydała nam się
niezwykle interesująca, wymagała potwierdzenia w naukowych źródłach. Blisko rok
staraliśmy się potwierdzić zasłyszane fakty, co udało się w części.
Pan Kazimierz zaczął swoją opowieść od drogi znajdującej się w okolicach Radziwiłłówki, która zdaniem starszych ludzi miała niegdyś nawet strategiczne znaczenie.
Gościniec królów
- Przez las od strony Mielnika, a dokładnie od Bugu w stronę
Nurca, a wtedy chyba na Litwę, przebiegała droga. I to nie byle jaka - wprawdzie zwykła
leśna, ale szeroka i dobrze utrzymana. Dawniejsi ludzie nazywali ją "królów
gościniec". A to dlatego, że podobno tą droga dawniej królowie jeździli, na
Litwę i na Wschód. Ta droga jeszcze w czasie wojny była szeroka, bo wojska niemieckie
na sowietów tędy ciągnęły. Nawet czołgi niemieckie tą drogą szły - mówi pan
Kazimierz.
Ale wśród starszych okolicznych ludzi nazwa "Królów gościniec" do dziś jest znana. Każdy zapytany o tę drogę mówi, że najpierw królowie nią jeździli, a potem niemieckie wojska.

Królewski kamień
Nasz rozmówca mówi, że przy królewskim gościńcu ktoś
kiedyś pozostawił kamień. I od tego momentu opowieść zaczyna być jeszcze bardziej
interesująca.
"Znak był jeszcze
widoczny..."
Pan Kazimierz mówi, że znak na kamieniu był widoczny jeszcze
pięć, może sześć lat temu. - "Byłem w okolicznych lasach i przypomniała mnie
się ta historia. Postanowiłem więc odnaleźć kamień. Drogę pamiętałem i dosyć
szybko dotarłem na miejsce. Kamień był, ale już nie taki jak kilkadziesiąt lat
wcześniej. Większa jego część była już pod ziemią. Ale ten znak był jeszcze
widoczny".
Listopadowe
poszukiwania
Postanowiliśmy razem z panem Klimaszewskim odnaleźć to
miejsce. Po raz pierwszy wybraliśmy w tamte tereny przed rokiem, w listopadzie. Niestety,
nie udało nam się odszukać kamienia. Miejsce, w którym powinien się znajdować,
zdaniem naszego rozmówcy odnaleźliśmy, ale po kamieniu ani śladu. Może dlatego, że
trwał tam właśnie zrąb? A może po prostu nie trafiliśmy w to miejsce, bo las akurat
w tamtej okolicy jest identycznie przerzedzony na przestrzeni kilku kilometrów
kwadratowych? Ale przecież w miejscu, w którym byliśmy, wyraźnie między drzewami
zaostrzał się prześwit tworzący jakby drogę, czyli królewski gościniec.
Historycy nie
zaprzeczają
Rok od usłyszenia tej opowieści postanowiliśmy również
zasięgnąć opinii kogoś, kto mógłby potwierdzić historię. Przez ten czas
skontaktowaliśmy się z kilkunastoma osobami, głównie historykami zajmującymi się
heraldyką, herbami, autorami publikacji o królu Sobieskim, pracownikami wydziałów
historycznych Uniwersytetu Warszawskiego i Jagiellońskiego. Niestety, nikt nie
potwierdził, że świta króla Jana III Sobieskiego pozostawiła pamiątkę po królu w
lasach pod Mielnikiem. Owszem, potwierdzono fakt, że król Sobieski bywał na polowaniach
w tych terenach i że w różny sposób znaczono miejsca, w których przebywał. Istnienia
wzmianki historycznej o kamieniu z herbem, albo elementem królewskiej heraldyki
pozostawionym na tych terenach nie potwierdzono.
Czy gdzieś w lasach pozostał jeszcze ten kamień? Czy dawne
opowieści są prawdzie? Te pytania pozostaną na razie bez odpowiedzi.
Mielnicka kreda
Natura nie poskąpiła Mielnikowi surowca
mineralnego, jakim jest kreda. Jej złoża
zaczęto eksploatować już w XVI wieku. Prawdopodobnie w rosyjskim słowie "mieł"- kreda należy doszukiwać się
etymologii nazwy miejscowości. Mielnicka kreda pochodzi z okresu czwarto- i
trzeciorzędu.
Obecnie eksploatacją i przeróbką kredy w
Mielniku zajmują się Mielnickie Zakłady Kredowe, Jest to jedyne w gminie przemysłowe
przedsiębiorstwo produkcyjne. Kopalnia w Mielniku jest również jedyną czynną odkrywkową
kopalnią kredy w Polsce!

- Ile osób pracuje w zakładach kredowych?
- Obecnie pracuje tutaj 29 osób, z tym, że
w okresie letnim zatrudniamy dodatkowo pracowników sezonowych. Latem jest duże
zapotrzebowanie rolników na kredę, więc ruch jest większy, a w konsekwencji mamy
więcej pracy. Dodam, że pracujemy w ruchu ciągłym, tzn. trzy zmiany po osiem godzin,
siedem dni w tygodniu.
- Jaki asortyment oferują zakłady?
- Produkujemy różny
surowiec: od wysoko specjalistycznej kredy technicznej, po agrocarb, który jest zwykłą
kopaliną na użytek rolników.
- Jaki proces przechodzi kreda po
wydobyciu?
- Jest to uzależnione od rodzaju surowca, najprostszą przeróbkę ma
właśnie agrocarb. Jest on hałdowany na kopalni, następnie przesiewany przez sito i
już może być ładowany na samochód. Jeśli chodzi o kredę techniczną, proces ten
jest dłuższy. Wcześniej jest ona suszona w piecu gazowym, a następnie rozdrobniona w
młynie młotkowym. Później przechodzi przez sita i separator. Następnie jest już
proces pakowania. Używamy ekologicznych
worków papierowych.
- Czy proces ten jest zautomatyzowany?
- Tak, ciąg technologiczny wraz z
załadunkiem obsługują tylko trzy osoby. Wszystko kontroluje struktura nadzoru w postaci
sterowników programowych. Technika ta jest na miarę XXI wieku. Niewiele zakładów
przetwórstwa tego typu, może pochwalić się technologią, jaką mamy tutaj w Mielniku. Produkujemy miesięcznie 4,5 tys. ton gotowego
wyrobu.

- Jakie zastosowanie oprócz rolniczego ma
mielnicka kreda?
- Bardzo szerokie, rolnicy potrzebują jej do
odkwaszania gleby, która na naszych terenach ma niestety wysoki poziom kwasowości.
Używając kredy właśnie w tym celu, rolnicy stosują w konsekwencji mniej nawozów
sztucznych. Oprócz tego kredę stosuje się do produkcji cementu, kostek brukowych, opon,
produktów z tworzyw sztucznych. Stosowana jest też do... produkcji soków i napojów.
Kreda pastewna jest najtańszym źródłem wapnia i dlatego w połączeniu z
przydatnością rolniczą znajduje szerokie zastosowanie w produkcji mieszanek paszowych
dla zwierząt. Zastosowań kredy jest
naprawdę wiele. Jedna z firm budowlanych, która nie jest jeszcze znana na naszym rynku
lokalnym, produkuje dachówki włóknisto - cementowe, w składzie których jest powyżej
10% zawartości kredy. Nowością jest też nowe zastosowanie kredy, a mianowicie do
odsiarczania spalin. Krótko mówiąc, kreda może ratować nasze środowisko naturalne.
Nie zapominajmy też o szkolnym przeznaczeniu kredy.
- Kim są odbiorcy?
- Oprócz rolników indywidualnych z naszego
terenu przyjeżdżają też rolnicy z Polski, m.in. z Poznania, Radzynia Podlaskiego, Dzierżanowa.
Odbiorcami są również wyspecjalizowane firmy.
- Czy zakłady mają plan rekultywacji
gruntów wokół kopalni?
- Każda kopalnia, która przewiduje
wydobycie odkrywkowe, musi posiadać taki plan. Nasz zakład niniejszy plan ma stworzony,
zatwierdzony i sukcesywnie realizowany. Na kopalni można zobaczyć część drzew, które
tam rosną, jest to właśnie rekultywacja gruntów. Oczywiście, jak szybko będziemy
eksploatować kredę, tak będziemy wchodzić w określone fazy rekultywacji.
- Widzę przed sobą ciekawe
skamieniałości. Może pan zdradzić, co to jest?
- Kiedyś był tutaj ocean, później
lodowiec. Znaleziono wiele cennych okazów. To, co pani trzyma w rękach, to jeżowiec
ukryty w skale. Na pewno panią zaskoczę, jeśli powiem, że ma. trzy miliony lat!
- Czy zakłady kredowe odwiedzają
wycieczki szkolne, geolodzy?
- Cały czas. Jest to specyficzny rodzaj
złoża, dlatego nasz zakład jest atrakcyjny. Geolodzy znajdują tutaj bardzo ciekawe
wykopaliska, np. zęby rekinów. Nie znaleziono jeszcze dinozaura, ale wszystko przed
nami. Na pewno poinformuję was o tym wydarzeniu.
-
Wszystkie złoża kiedyś muszą się wyczerpać. Na ile lat wystarczy kredy w Mielniku?
- Jest to dość duże złoże, ale myślę,
że przy dzisiejszym poziomie wydobycia, zwiększając je
nawet o 10, 20%, kredy powinno
wystarczyć na jakieś kilkadziesiąt następnych lat.
Iwona Sawicka
W
Adamowie - największe w Polsce
Dwa nowe zbiorniki na ropę naftową o pojemności po 100 tysięcy metrów sześciennych każdy oddano do użytku w piątek 5 listopada, w bazie ropy naftowej PERN "Przyjaźń" S.A. w Adamowie. Są to największe, a zarazem najnowocześniejsze tego typu naziemne magazyny na ropę naftową w Polsce.
Budowa zbiorników w Adamowie trwała niespełna dwa lata.
Głównymi wykonawcami były firmy Naftoremont i Mostostal Płock S.A. Oddanie do użytku
zbiorników w Adamowie jest zakończeniem jednego z etapów realizowanej od 2002 roku strategii rozwoju PERN "Przyjaźń".

Więcej
paliwa
Koszt budowy każdego ze zbiorników wyniósł 50 milionów
złotych. Po włączeniu do eksploatacji nowych obiektów, łączna pojemność magazynowa
bazy w Adamowie wzrosła do 570 tysięcy metrów sześc. ropy. Oprócz oddanych do użytku
zbiorników PERN buduje dwa kolejne, także o pojemności 100 tys m3., w bazie
zbiornikowej pod Płockiem.
Trzecia
nitka
Rozbudowa wschodniego odcinka rurociągu jest najważniejszymi
elementem przyjętej w 2002 roku strategii rozwoju. W tym celu od dwóch lat PERN buduje
trzecią nitkę rurociągu. Zbudowano ponad 40 km, a do końca tego roku spółka zamierza
zbudować kolejne 40 km. Cześć liniowa inwestycji powinna zostać ukończona do końca
przyszłego roku. Trzecia nitka będzie miała 232 km i będzie przebiegać przez 26
tysięcy działek. Powiększy nominalną przepustowość rurociągu na odcinku między
Adamowem a Płockiem z obecnych 43 do 63 milionów ton ropy rocznie. PERN
"Przyjaźń' otrzymał certyfikat Zintegrowanego Systemu Zarządzania obejmujący 4
systemy: zarządzania jakością, ochroną środowiska, bezpieczeństwem i systemem pracy
oraz bezpieczeństwem informacji. PERN jako pierwsza firma w Polsce i w Europie wdrożyła
Zintegrowany System Zarządzania w 4 zakresach jednocześnie.
Największe w Polsce
- Oddane do użytku zbiorniki są największymi obiektami tego
typu w Polsce. Średnica wewnętrznego płaszcza zbiornika wynosi prawie 90 metrów, a
jego wysokość to niemal 20 metrów. Wewnątrz zmieściłoby się boisko piłkarskie.
Każdy zbiornik to około 3.300 ton stalowej konstrukcji - podkreślał Tomasz Zakrzewski.
- Wraz z budową zbiorników powstało też kilka innych,
zasadniczych obiektów, potrzebnych z punktu widzenia bezpieczeństwa pożarowego. Jest to
nowa pompownia wodna o dużej wydajności, służąca do obrony nowych zbiorników, jak
również starych. Jest to już druga pompownia wodna w Adamowie. Zmagazynowaliśmy
również 120 metrów sześciennych środka pianotwórczego, co stanowi największy zapas
w Polsce. Jego ilości powinna wystarczyć do ugaszenia pożaru, jaki powstałby tutaj na
miejscu. Zbiorniki są wyposażone w systemy przeciwpożarowe oraz dodatkowe instalacje
gaśnicze - mówił Antoni Słoniowski, komendant Zakładowej Straży Pożarnej w
Adamowie.
Wśród uczestników uroczystego oddania obiektów do użytku,
byli m.in. członkowie zarządu PERN, zarządu Nafty Polskiej i innych firm paliwowo -
energetycznych, kierownictwo Agencji Rozwoju Paliwowego, przedstawiciele samorządów
naszego powiatu, urzędu wojewódzkiego, komendanci zakładowych i wojewódzkich straży
pożarnych, szefowsto Departamentu Stanu w Ministerstwie Energetyki, oraz dyrektorzy
spółek paliwowych z Rosji, Białorusi, Kazachstanu,
Ukrainy i Czech.
Sesja Rady w Mielniku
Sprawozdanie i wystąpienia wójta oraz
interpelacje jednego z radnych zdominowały XIV sesję rady gminy Mielnik, która odbyła
się 29 września. Poza tym radni jednogłośnie podjęli uchwały w sprawach: zmian
budżetu gminy, statutu gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, udzielania pomocy w formie
dożywiania uczniów oraz zasad zwrotu świadczenia w formie posiłku, zmian w statucie
gminy, przyznawania nagród nauczycielom.
- Zapadły już decyzje odnośnie
oczyszczalni ścieków. Niestety w tym roku ta inwestycja nie ruszy. Obecnie jesteśmy na
etapie zaawansowanych prac projektowych. Najwięcej emocji budzi lokalizacja obiektu -
mówił wójt Wichowski.
Część sprawozdania dotyczyło
ostatnich imprez.

- Mam nadzieję, że większość z państwa
odniosła pozytywne wrażenie co do naszych letnich imprez. Szczególnie chodzi mi o
Dialogi Muzyczne, które stały się już imprezą międzynarodową. Otrzymaliśmy sporo
gratulacji, również z zagranicy. Dodam, że przy organizacji Dialogów gmina poniosła
niewielkie koszty, dlatego chylę czoło przed sponsorami, a szczególnie w stronę
głównego sponsora - PERN-u - mówił wójt.
Wójt wspomniał o udziale strażaków ochotników z Tokar w powiatowych i wojewódzkich zawodach pożarniczych, dziękował strażakom, Straży Granicznej, "Głosowi Siemiatycz" i mieszkańcom za pomoc w zapobieganiu pożarów lasów w okolicy Homot, przypomniał, że gmina pomogła finansowo gminom Kleszczele i Dubicze Cerkiewne po przejściu przez tamte tereny wichury.
Informacja o budżecie
Z informacji o wykonaniu tegorocznego
budżetu dowiadujemy się, że po w pierwszym półroczu dochody zostały zrealizowane w
57%. Natomiast wydatki, związane głównie z remontami i inwestycjami, utrzymują się na
poziome 31%.
Zapytania i interpelacje
Radny Stankiewicz miał dwa pytania: jak
przebiegała realizacja tegorocznych inwestycji w Mielniku z uwzględnieniem tych
zgłoszonych przez sołtysa oraz dlaczego nie pozwolono mu podpisać listy po ostatnim
posiedzeniu jednej z komisji.
Na pierwsze pytanie odpowiedział wójt
Gorochowicz. Odczytał zadania złożone przez Radę Sołecką oraz ich realizację. Radny
Stankiewicz nie był zadowolony z wykonania niektórych założeń m.in.: czyszczenia
działek nad Bugiem, powstawaniu oświetlenia na części ul. Królewskiej.
Ostatnio zakończone i bieżące inwestycje w gminie
Mielnik
Trzy kilometry od Radziwiłłówki, trzy
kilometry od Sokól, cztery kilometry od Grabarki, na skraju ogromnego kompleksu leśnego,
sięgającego Białorusi, leży maleńka wioska o dziwnej nazwie Końskie Góry. W samej
wiosce nie byłoby nic ciekawego, ot kilka chałup na krzyż, gdyby nie to, że z dawnych,
żyjących w niej z dziada - pradziada stałych mieszkańców, obecnie pozostała już
tylko jedna osoba. Starsi mieszkańcy odchodzili w sposób naturalny, młodsi opuścili
wieś w poszukiwaniu pracy i lepszych warunków życia. Jeszcze niedawno było tam dwoje
dawnych mieszkańców, ale dziś pozostała tylko pani Irena Wasilewska, mąż niestety
zgasł.
Ponieważ od nadejścia jesiennych szarug aż po wiosenne roztopy dojazd do Końskich Gór jest bardzo trudny, panią Irenę zabierze na ten okres do Mielnika jej syn, który dawno już opuścił wieś wzorem innych. Ale wiosną pani Irena wróci na swoje, bo nie chce żyć gdzie indziej. Aż pewnego dnia...

Nie, wieś nie zniknie z mapy,
choć nikogo z tych, którzy kilka pokoleń wcześniej przesiedlili się tutaj "zza
Buga" już nie będzie. Wieś bowiem zaczynają wykupywać nowi ludzie, którzy tutaj
będą żyć sobie spokojnie, na uboczu cywilizacji, z wypracowanych przez siebie
emerytur. Ale to już będzie inna historia.
Moszczona Królewska
Siedem zespołów wystąpiło w niedzielne popołudnie, 5
września na II Dożynkach Wiejskich w Moszczonie Królewskiej w gminie Mielnik. Na placu
przed remizą ukraińskie pieśni i tańce zaprezentowały: "Wólczanki" z
Wólki Terechowskiej, "Rodyna" z Dubiażyn, "Ranok" z Bielska
Podlaskiego, "Na Meży" z Dubicz Cerkiewnych, "Zabużaki" z Siemiatycz
oraz "Mielniczanki" z Mielnika. Z zagranicy wystąpił zespół Cwiteń z
Dniepropietrowska. Organizatorzy dożynek to: Związek Ukraińców Podlasia, GOK w
Mielniku i Rada Sołecka w Moszczonie K. Imprezę sponsorowali: Ministerstwo Kultury RP,
Urząd Gminy w Mielniku, Rada Sołecka w Moszczonie Królewskiej, GS "SCh" w
Mielniku, Elżbieta Gorochowicz, Zakład Stolarski W. Datczuk w Moszczonie Królewskiej.

- Bardzo się cieszymy, że w tym roku ponownie udało nam się
zorganizować takie dożynki - mówi Maria Ryżyk, prezes Związku Ukraińców Podlasia -
Dodam, że duży wkład w organizację tej imprezy miała tutejsza rada sołecka. Jako
związek najbardziej intensywnie działamy w środkowo - wschodniej części województwa
podlaskiego. Przypomnę, że ukraińskie zespoły gościły już w Siemiatyczach,
Mielniku, Nurcu Stacji, Milejczycach i Siemichoczach. Cieszę się, że możemy wystąpić
na scenie, pokazać ukraińskie zespoły artystyczne, z Polski, i z zagranicy.
- Rola rady sołeckiej wiązała się z przygotowaniem imprezy od
strony technicznej. Zapewniliśmy gościom posiłki i dekoracje. Od pewnego czasu
współpracujemy ze Związkiem i co roku wspólnie coś organizujemy w Moszczonie. Mamy
nadzieję, że w przyszłości będą podobne imprezy, przy czym chcielibyśmy skorzystać
z miejscowego folkloru, bo w tym roku, oprócz Mielniczanek, z naszego terenu wystąpiła
tylko kapela Zabuzaki z Siemiatycz - powiedziała Helena Datczuk z rady sołeckiej w
Moszczonie Królewskiej.
Mielnik
Dziesiątą w tej kadencji sesję Rady Gminy Mielnik
rozpoczęto tradycyjnie od sprawozdania wójta z działalności między sesjami. Program
sesji przewidywał ponadto podjęcie paru uchwał, w tym najważniejszą - w sprawie
budżetu gminy. Radni obradowali 26 marca.
Odśnieżanie,
ośrodek zdrowia i remonty
- Odnośnie dróg powiatowych i ich odśnieżania zimą - mówił
w swoim sprawozdaniu wójt Eugeniusz Wichowski, - to było trochę problemów. Niektóre
miejscowości oraz kolonie nie zawsze na czas były odśnieżane. Docierały do nas takie
sygnały. Nie było w tym zakresie idealnie, ale i nie było źle. Natomiast odnośnie
odśnieżania na przeciwko posesji, to był to obowiązek mieszkańców. I tu wypadało
różnie.
- Ważnym tematem, który poruszaliśmy wcześniej - kontynuował
wójt, - jest ośrodek zdrowia w Mielniku, a dokładnie kwestia siedziby dla tego
ośrodka. Istnieje projekt przebudowy części budynku urzędu gminy i powstania tutaj
sześciu gabinetów lekarskich i dużej sali zabiegowej. W najgorszym przypadku ośrodek
taki powstanie do końca sierpnia.
- Funkcjonuje już u nas program "Ikonka".
Pozyskaliśmy na ten cel trzy komputery, jest stałe podłączenie do internetu. Sprzęt
ten znajduje się w gminnej bibliotece. Nasi mieszkańcy, którzy w domu nie mają
dostępu do internetu, mogą korzystać z tych nowoczesnych mediów. Pojawiła się też
możliwość zwiększenia ilości komputerów. Przez prawie miesiąc mieliśmy kontrolera
z NIK. Wypadliśmy nie najgorzej. Zlecono nam cztery zalecenia. W związku z wiosną, bo
ten okres sprzyja remontom, rozstrzygnęliśmy przetarg na wykonanie ulicy Mostowej.
Będzie tam kostka brukowa. Ogłosiliśmy też przetarg na wykonanie drogi do cerkwi w
Tokarach - mówił wójt.
sponsorzy to nie
wszystko
- Niedawno "Głos Siemiatycz" opublikował materiał o
dożywianiu dzieci w naszej gminie przez indywidualnych sponsorów. Uznałem za stosowne,
żeby wyjaśnić, jak to wygląda z pozycji gminy. Otóż, miesięczna cena obiadów w
szkolnej stołówce w Mielniku to 25 zł. Są rodziny, których na to nie stać. Płacimy
za 70 obiadów. A więc tyle dzieci korzysta z darmowego żywienia. Ponadto finansujemy
obiady ośmiu dzieciom w stołówce w Szerszeniach i jeden w Zespole Szkół w
Siemiatyczach. Opłacamy też dwa miejsca w bursie poza powiatem siemiatyckim -
wyjaśniał wójt Wichowski.
Będzie asfalt w całym
Sutnie
Długo podczas sesji dyskutowano o drogach, głównie
powiatowych. Kwestie powiatowego drogownictwa na terenie gminy Mielnik, a głównie
drogowych inwestycji, wyjaśniali wicestarosta Leon Strębski i dyrektor Powiatowego
Zarządu Dróg Henryk Czmut. Ostatecznie gmina Mielnik, z planowanych do przeznaczenia na
inwestycje dróg powiatowych 500.000 zł, odejmie 100.000 zł. Zapadło też kilka
uzgodnień w sprawie modernizacji drogi w Sutnie. Na pierwszy etap remontu powiat
przeznaczy 90.000 zł.
W Mielniku herb za
darmo
Jedną z uchwał, które radni przyjęli podczas sesji jest
uchwała dotycząca zasada i warunków używania herbu gminy Mielnik. Uchwała określa,
że do celów związanych z realizacją ustawowych zadań, herbu gminy bez ograniczeń i
nieodpłatnie mogą używać jednostki organizacyjne, sołectwa, organizacje,
stowarzyszenia oraz instytucje świadczące usługi o szczególnym znaczeniu dla
mieszkańców gminy.
Mielnik
Po raz dziewiąty w tej kadencji, 16 grudnia, obradowali radni
gminy Mielnik. Po ustaleniu porządku obrad przyjęto protokół z ostatniej sesji, a
wójta złożył sprawozdanie z działalności w okresie między sesjami.
- To były dwa miesiące intensywnej pracy - mówił wójt
Eugeniusz Wichowski - Zakończyliśmy szereg inwestycji. Komisja oglądała co i w jakiej
wsi zostało zrobione. A udało się wiele zrobić. Oczywiście powstały jakieś
niedociągnięcia przy odbiorach. Wykonawcy dostali terminy na usunięcie usterek.
Następna sprawa, bardzo istotna, to projekt budżetu na przyszły rok. Cieszy mnie to
prowizorium. Budżet jest bardzo realny, więc zaplanowałem sporo inwestycji. Między
innymi oczyszczalnię ścieków, remonty dróg, dokończenie chodnika w Moszczonie
Królewskiej, modernizację niebezpiecznego skrzyżowania w Radziwiłłówce. To pójdzie
w formie przetargów. W części opisowej prowizorium nadwyżki proponuję przeznaczyć na
inwestycje i remonty. Budżet naprawdę jest realny. Ponad jedną trzecią budżetu
chciałbym przeznaczyć właśnie na inwestycje i remonty. Ale o tym to już szanowna rada
będzie decydować.
Mapy numeryczne i nowy
ciągnik
Wójt mówił też o podpisanym porozumieniu ze starostą
siemiatyckim odnośnie map numerycznych gminy Mielnik.
Interpelacje i zapytania radnych dotyczyły m.in. kwestii podatku z urzędu skarbowego ze sprzedaży jednej z działek pod byłym KZK, oświetlenia w Wajkowie, oznaczenia dróg w Wilanowie. Radni przyjęli też zmiany w budżecie na ten rok.
Podwyżka dla wójta
Kontrowersje wzbudził kolejny punkt obrad, dotyczący ustalenia
wynagrodzenia wójta. Projekt uchwały określał wzrost wynagrodzenia wójta . Jako
pierwszy głos zabrał radny Kazimierz Tobota:
Na temat wynagrodzenia wypowiedział się też radny Władysław
Stankiewicz: - Rok temu padła propozycja wprowadzenia dla wójta dodatku specjalnego,
lecz wójt wyjaśnił, że to niezasadne. Natomiast teraz, że konieczne i wynika ze
zmiany przepisu. Od momentu wyboru wójta, do chwili obecnej minął rok i w tym czasie
pobory wójta wzrosły prawie o dwa tysiące. Czy tak duże wynagrodzenie jest społecznie
uzasadnione? - miał wątpliwości radny Stankiewicz.
Podatki bez podwyżek
W dalszej części sesji radni wybrali przedstawiciela gminy
Mielnik do Rady Społecznej SP ZOZ w Siemiatyczach. Funkcję tę pełnić będzie
przewodniczący Rady Gminy Mieczysław Jaroszuk. Ponadto radni podjęli uchwały m.in. w
sprawie wysokości stawek podatku od nieruchomości i od środków transportowych. Stawki
podatku od nieruchomości nie uległy zmianie w tym roku. Drobne zmiany wprowadzono
jedynie w przypadku podatku od środków transportowych.(
Mielnik
W programie inauguracji przewidziano symboliczne przecięcie
wstęgi i poświęcenie hali sportowej, przemówienia gości, część artystyczną w
wykonaniu uczniów i zwiedzanie szkoły. Rolę gospodarzy pełnili dyrektor Zespołu
Szkół Alicja Sawczuk i wójt Eugeniusz Wichowski.
- Na Podlasiu dla dwustu tysięcy uczniów rozpoczynających nowy rok szkolny dzisiejszy dzień jest bardzo ważny. Wśród nich jest czternastotysięczna grupa pierwszoklasistów. Oni ten dzień będą wspominać szczególnie. Widzę, że pierwszoklasiści w Mielniku już dzisiaj zdają egzamin z odporności, bo uroczystość ta jest dla nich długa i stresująca - mówił m.in. wojewoda Marek Strzaliński.

Halę wyświęcili biskupi : bielski Grzegorz oraz drohiczyński Antoni Dydycz. Biskup Grzegorz w swoim przemówieniu podkreślił istotę przemian duchowych. Biskup Antoni Dydycz wyraził pragnienie, aby jego wystąpienie potraktować jako pierwszą katechezę. - Droga młodzieży. Kochani mieszkańcy Mielnika - mówił na zakończenie wójt Eugeniusz Wichowski - Chciałbym podziękować za to, że zechcieliście uczestniczyć w naszym święcie i potraficie cieszyć się razem z nami. Szanowni goście. Wiem, że w Białymstoku czy Warszawie taki obiekt byłby niewielkim, ale dla naszej społeczności stanowi wspólne, ważne osiągnięcie. Dziękuję ministerstwu edukacji, zarządowi województwa podlaskiego, wojewodzie i wszystkim innym, którzy przyczynili się do powstania tej hali. (CK)
Mielnik - Pradzieje ziemi mielnickiej
W środę 11 czerwca w Gminnym Ośrodku Kultury w Mielniku
otwarto wystawę "Źródła archeologiczne do dziejów gminy Mielnik".
Organizatorem jej jest Muzeum Podlaskie w Białymstoku oraz GOK w Mielniku przy pomocy
władz samorządowych gminy. Nad całością wystawy, jej organizacji czuwał p.o.
dyrektora GOK Wiktor Dacewicz.

Katarzyna Rusin z Muzeum Podlaskiego i Dorota Michaluk
wygłosiły referaty na temat historii ziemi mielnickiej, na temat wystawy wykopalisk oraz
historii zamku. Katarzyna Rusin podziękowała szczególnie władzom gminy za okazaną
pomoc w pracach archeologicznych, jak również w zorganizowaniu wystawy.
Wśród zaproszonych gości byli: wójt gminy Mielnik
Eugeniusz Wichowski, sekretarz gminy Piotr Wysocki, przewodniczący rady oraz dyrektor
Muzeum Podlaskiego w Białymstoku Andrzej Lechowski.

Na wystawie możemy zobaczyć eksponaty odkryte na tych
terenach, m.in.: miecze, oprawki kościane, srebrne monety, półwytwory krzemienne,
groty, ozdoby z brązu. Jednym z eksponatów jest siekierka z brązu znaleziona we wsi
Wilanowo przez jednego z mieszkańców. Jej wiek to ok. 1300 lat p.n.e. Okres pochodzenia
wystawionych przedmiotów obejmuje czasy od paleolitu do wczesnej epoki żelaza,
średniowiecza i czasów nowożytnych.
PARAFIA NA GRANICY
Parafia rzymskokatolicka pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Tokarach obejmuje trzynaście miejscowości. Od czterech lat proboszczem jest tutaj ks. Bohdan Sawicki, który podkreśla, że bardzo polubił tę miejscowość.

- Czy praca duszpasterska na pograniczu różni się od pracy w innych miejscowościach? - pytamy księdza proboszcza.
- Występuje dosyć duża różnica w praktykach religijnych. Widać, że przenikają dawniejsze tradycje i zwyczaje. Zauważyłem, że nabożeństwo odprawiane codziennie o stałej porze gromadzi tylko tych ludzi, którzy ją zamawiają. Nie przychodzą wówczas inni wierni, chyba, że zostaną o to poproszeni. Dla mnie jest to swoisty ewenement, z którym nie spotkałem się nigdzie wcześniej. Zawsze w parafiach są ludzie, na przykład emeryci, którzy mają wolny czas i na bieżąco uczęszczają na nabożeństwa. Natomiast tu u nas kwestia ta wygląda nieco inaczej. Uważam to za znaczną różnicę w pracy duszpasterskiej, jaka występuje pomiędzy parafią w Tokarach, a innymi miejscowościami. Z kolei inne nabożeństwa związane na przykład ze świętami, gromadzą w naszej świątyni wszystkich parafian.
- Jaka jest historia kościoła w Tokarach?
- Początki parafii sięgają XVI wieku. Historia tych ziem wiąże się przede wszystkim z działaniami na rzecz niszczenia świątyń. Na przykład po powstaniu styczniowym rozebrano kościół w Tokarach i na przekór zbudowano z materiałów pozyskanych z rozbiórki kaplicę na cmentarzu w Telatyczach. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. kościół powrócił na swoje miejsce, lecz odzyskanych materiałów starczyło zaledwie na niewielką kaplicę. Ponadto w pewnym okresie swego istnienia parafia nosiła nazwę w Wielanowie, później w Wilanowie. Stąd wzięła się lokalizacja cmentarza parafialnego, który znajduje się przy wsi Wilanowo około 2 km od Tokar.
Obecna świątynia powstała w 1935 r. z inicjatywy ówczesnego proboszcza - M. Kasprowicza oraz parafian. Jest to specyficzny styl zakopiański. Na terenie Polski płn. - wsch. nie ma świątyni o podobnej architekturze. Kościół powstał jest na planie krzyża. Znajdują się w nim dwa boczne ołtarze. Jeden z nich poświęcony jest św. Antoniemu, drugi Wniebowzięciu Matki Najświętszej. Można mówić również o dwóch bocznych nawach, z małym jednak wyjątkiem, bo nawy te nie ciągną się przez całą długość nawy głównej, lecz są zdecydowanie krótsze.
Kilkakrotnie kościół był gruntownie remontowany. Większa naprawa to remont dachu, który pokryto miedzianą blachą. Ostatnio cały teren kościoła ogrodziliśmy. Obecnie trwa remont wnętrza kościoła. Ściany obijane są nową szalówką. Wszystkie prace odbywają się pod nadzorem konserwatora zabytków, są prowadzone według wskazówek fachowych rzemieślników, bo najważniejsze to nie zaszkodzić architekturze świątyni, a dla przyszłych pokoleń zostawić nie zmieniony styl jej wnętrza. (CK, fot. Jsw)
Pogranicze kultur
1 marca w Gminnym Ośrodku Kultury w Mielniku w ramach koncertu "Pogranicze kultur" wystąpił zespół "Orkiestra Świętego Mikołaja" z Lublina. Licznie zebrana publiczność wielokrotnie oklaskiwała prezentację utworów tego zespołu. - "Pogranicze kultur" - mówi Wiktor Dacewicz, dyrektor GOK w Mielniku - należy traktować jako prolog przed Muzycznymi Dialogami nad Bugiem, które co roku odbywają się w Mielniku. 9 lutego gościliśmy zespół Trio Galicyjskie - grupę z Krakowa, oprócz której po białorusku zaśpiewał zespół The Best z Siemiatycz Stacji. Był to pierwszy etap prezentacji grup w ramach wstępu do Muzycznych Dialogów. Kolejny zaś to koncert Orkiestry z Lublina. Występy takie pozwalają ocenić poziom artystyczny biorących w nich udział grup, który był naprawdę wysoki, oraz doświadczyć namiastkę tego, co czeka publiczność podczas koncertów w ramach Dni Mielnika i Muzycznych Dialogów nad Bugiem.

- Jak zatem wypadła Orkiestra Świętego Mikołaja?
- Liczne grono widzów może już świadczyć o tym, że był to koncert na niezłym poziomie. Muszę przyznać, że byłem mile zaskoczony tak dużym zainteresowaniem występem tego zespołu. Wśród publiki dostrzegłem sporo osób z Siemiatycz i Drohiczyna. Szkoda, że nie dotarł do nas drugi, zaproszony na ten wieczór zespół Czeremszyna. Wówczas koncert byłby jeszcze bardziej widowiskowy. Podobny cykl prezentacji grup wokalnych chcemy kontynuować jesienią. (CK, fot JSW)
Stypendium prezydenckie dla Elwiry
Fundacja "Porozumienie Bez Barier" oraz Fundusz Pomocy Młodym Talentom to organizacje doceniające szczególne osiągnięcia wśród dzieci i młodzieży. Decyzją Rady Funduszu, któremu przewodniczą Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy, przyznaje się tzw. młodym talentom stypendia prezydenckie. Głównym kryterium przyznania tego wyróżnienia są wybitne osiągnięcia w nauce. W listopadzie tego roku nagrodę taką odebrała Elwira Arbaszewska, uczennica I klasy gimnazjum w Mielniku.
- Zgłoszenie Elwiry wysłaliśmy w czerwcu - mówi dyrektor szkoły, Alicja Sawczuk - Obejmowało ono całą dokumentację dotyczącą osiągnięć dziewczynki, a więc informacje o zdobytych wyróżnieniach, nagrodach, udziału w konkursach, zainteresowaniach. To wszystko było rozpatrywane. Nie wiem, ile nadesłano zgłoszeń, ale Elwira znalazła się w gronie 52 osób wyróżnionych przez Fundację i nagrodzonych stypendium prezydenckim. W sumie nikt nie bardzo wierzył, że Elwira zwróci na siebie uwagę. Zastanawialiśmy się nawet, czy w ogóle wysyłać całą dokumentację. Zaskoczenie było ogromne, tym bardziej, że wyróżniono osobę z niewielkiego Mielnika.
- Jak myślisz, dlaczego przyznano ci tę nagrodę? - pytamy Elwirę.
- Brałam udział w wielu konkursach, quizach m. in. o tematyce europejskiej, w konkursach pod patronatem wójta, byłam nawet na indywidualnym konkursie w Warszawie, zdobyłam wiele wyróżnień, w tym nagrodę Ministra Edukacji Narodowej. Poza tym brałam udział w konkursach i olimpiadach czytelniczych, polonistycznych, matematycznych. Myślę, że aktywność w kierunku konkursów, wyniki w nauce oraz jak to napisano na dyplomie "za wytrwałość w dążeniu do samorealizacji" skłoniły przyznających stypendia do nagrodzenia mojej osoby.
- Nagrodę odbierałaś od prezydenta. Czy czułaś wtedy tremę?

- Było to takie niesamowite uczucie, bo najważniejsza osoba w kraju stała akurat obok mnie. Prezydent powiedział kilka ciepłych słów, zachęcił do dalszej pracy i nauki, podziękował za przybycie, uścisnął dłoń. Właśnie najmilej wspominam spotkanie z prezydentem i jego przemowę do wszystkich nagrodzonych osób. Również można było porozmawiać z panią prezydentową, zrobić z nią pamiątkowe zdjęcie. Następnie była możliwość zwiedzenia pałacu prezydenckiego. Był również bankiet, na którym wszyscy zaproszeni goście mogli skosztować czegoś z prezydenckiego menu. Ogólnie było fajnie, uroczyście, niezwykle miło, dlatego zdarzenie to na długo pozostanie w mojej pamięci.
- Każdy sukces szkoły - dodaje dyrektor Alicja Sawczuk - czy jakiegokolwiek ucznia niezmiernie cieszy, ten przypadek szczególnie. Ale ja staram się również dostrzegać każdy inny, nawet ten niewiele znaczący wysiłek każdego ucznia włożony w zaangażowanie w konkurs czy nawet w naukę. Jeżeli dziecko za każdym razem osiągnie nieco więcej niż poprzednio, to też jest to pewnym sukcesem, z którego również trzeba cieszyć się.
Do pełnego oddania faktów dodać należy wysokość przyznanego stypendium. Elwira otrzymała 3 tys. zł. Jak widać nauka nie tylko popłaca, ale i opłaca. Wyróżnienie Elwiry Arbaszewskiej należy do indywidualnych osiągnięć. Oprócz tych, szkoła ma również osiągniecie zespołowe. W ostatnich dniach listopada uczniowie z gimnazjum w Mielniku zajęli 3 miejsce w eliminacjach wojewódzkich teleturnieju 'Euro - Quiz" dotyczącego tematyki europejskiej, głównie spraw Unii. W konkursie tym na szczeblu województwa brało udział 10 drużyn. Gimnazjum z Mielnika reprezentowali: Magdalena Sawczuk, Marek Tobota, Kornelia Dobrzyniecka i Elwira Arbaszewska. /C.K.,fot. jsw/
Niemirów - Parafia na pograniczu
Niewielki Niemirów, którego początki sięgają X wieku ma długą i dosyć barwną historię. Najważniejszą budowlą, która skupia uwagę przyjezdnych, jest kościół budowany w latach 1780 - 1791. W 1991 roku staraniem ówczesnego proboszcza - ks. Michała Olszewskiego, przeprowadzono konserwację większości elementów wystroju wnętrza kościoła. W latach 1997 - 2000 pracom konserwacyjnym podlegały nie wyremontowane części wnętrza oraz kapitalna renowacja zewnętrzna. Od sześciu lat proboszczem parafii katolickiej w Niemirowie jest ks. Romuald Kosk, który podkreśla, że inicjatywa dotycząca ostatniego remontu pochodziła nie tylko od jego osoby.

- Obejmując parafię w Niemirowie - mówi ks. R. Kosk - nie nastawiałem się na żadne prace remontowe. Wydawało się, że nie zajdzie taka potrzeba. Parafianie cierpieli głównie z tego powodu, że niektóre elementy wnętrza kościoła, głównie gzymsy, były już bardzo zniszczone. To był taki punkt zaczepienia. Utworzona Rada Parafialna oraz ja, podjęliśmy decyzję o odnowieniu tych zaniedbanych części. Piękną architekturę trzeba było przecież ratować. Prace remontowe skupiały się głównie na rekonstrukcji gzymsów i ścian. Nie wystarczyło samo malowanie, wymianie podlegały fragmenty dekoracji i wystroju wnętrza, należało naprawić płaskorzeźby.
Te skomplikowane prace wykonywane pod okiem konserwatora zabytków zajęły cały rok. Po ukończeniu prac okazało się, że zostało trochę niewykorzystanych środków. Rozpoczęliśmy więc prace nad elewacją zewnętrzną kościoła. Do tego doszedł remont ogrodzenia, dzwonnicy oraz inne zabiegi mające na celu zabezpieczenie i usprawnienie korzystania ze świątyni - założenie instalacji alarmowej i przeciwpożarowej, budowa chodnika, podjazdu dla osób niepełnosprawnych. W sumie prace te trwały kolejne dwa lata, ale najwięcej czasu pochłonęła renowacji całej elewacji zewnętrznej.
- Czy parafianie poparli swoją decyzję o remoncie materialnie?

- Podsumowując wydatki, połowa lub nawet więcej środków pochłoniętych przez remont pochodziła od parafian. Dzięki ich ofiarności udało się zebrać sporo funduszy. Poza tym otrzymaliśmy również dofinansowanie z innych źródeł. To, co mogliśmy wykonać sami, robiliśmy we własnym zakresie. Ale większość prac wykonywanych było przez ekipy remontowe. Mimo wszystko na wyróżnienie zasługuje grono Rady Parafialnej. Bezgraniczne oddanie i zaangażowanie tych ludzi przyczyniło się do ukończenia wszelkich prac. Przewodniczącym tej rady jest Józef Saciuk, od którego wiele decyzji brało swój początek i który potrafił przekonać innych o ich słuszności. Dzięki inicjatywie, pomocy i zangażowaniu wielu osób z przyjemnością wykonywało się wszelkie prace związane z remontem. Efekt końcowy dostarczył zarówno parafianom jak i mojej osobie dużo satysfakcji i entuzjazmu.
- Zapewne trudno było pogodzić koordynację nad pracami remontowymi z innymi obowiązkami?
- Dla mnie osobiście załatwianie przeróżnych spraw związanych z remontem było niezmiernie trudne, ponieważ praca na parafii nie jest moim jedynym obowiązkiem. Dochodzą do tego wykłady w seminarium w Drohiczynie. Dużo pracy, zaangażowania i wysiłku wymaga też praca z młodzieżą. Od 10 lat zajmuję się w diecezji ruchem Światło - Życie. Wiąże się to głównie z przygotowywaniem rekolekcji oraz wszelkich spotkań młodzieżowych.
- Czy spotkania rekolekcyjne organizowane są również w Niemirowie?
- Tak. W tym roku mieliśmy dotychczas 15 grup, tj. około 1100 osób. Były to przeważnie rekolekcje, począwszy od Triduum Paschalnego podczas Świąt Wielkanocnych. Młodzi chętnie przyjeżdżają na takie spotkania. Podobnie jak podczas remontu, dzięki ofiarności, a raczej gościnności mieszkańców, udaje się pomieścić przyjezdnych na noclegi.
- Niemirów zaczyna również być atrakcyjny turystycznie. Czy występują pewne związki z turystami?
- Wczasowiczów podzieliłbym na dwie grupy. Do pierwszej należy zaliczyć osoby związane korzeniami z tą miejscowością. Oni są blisko problemów parafii, są pomocni, hojni. Druga grupa to ludzie wykupujący działki, domki, którzy nieco luźniej związani są z Niemirowem, ale ci również, powoli zaczynają angażować się w sprawy parafii.
- Czy praca na samym pograniczu może być interesująca?
- Oczywiście. Ale to pogranicze jest takie specyficzne. Można nawet stwierdzić, że wymierające. Ludzie starzeją się, a młodzi wyjeżdżają. Jest to pewien kres tej miejscowości, który w tym przypadku wcale nie musi oznaczać jej końca. Miejscowość ta, poprzez zainteresowanie ze strony wczasowiczów nabiera nowej jakości. A to, że właśnie akurat tutaj znajduje się granica, dodaje spokoju, pewnej odmienności i nawet uroku. Ale najbardziej nietypowe dla tych terenów jest to, że większość mieszkańcównie nie stanowią wyznawcy prawosłwawia, lecz katolicy. /C.K./
500 lat Unii Mielnickiej
W sobotę 27 października Mielnik świętował 500 - lecie Unii Mielnickiej, oraz rocznicę nadania Mielnikowi praw miejskich magdeburskich. Z tej okazji młodzież z miejscowych szkół przedstawiła montaż słowno - muzyczny w sali Gminnego Ośrodka Kultury, a następnie zaproszeni goście, oraz mieszkańcy Mielnika wysłuchali referatów historycznych prof. Aleksandrowicza ("Miasta Podlasia w okresie XVI - XVIII w"), oraz dr. Doroty Michaluk ("Nadanie praw miejskich Mielnikowi na tle procesów miastotwórczych Podlasia").
W dalszej części uroczystości wójt Gminy Mielnik Eugeniusz Wichowski, przy dżwiękach "Bogurodzicy" granej przez orkiestrę detą OSP z Drohiczyna odsłonił pamiątkową tablicę na mielnickim skwerze.
Zakończeniem obchodów było otwarcie wystawy malarstwa Henryka Musiałowicza w mielnickiej Galerii Vava. Na otwarciu obecny był też autor, jeden z największych współczesnych malarzy europejskich, który tego dnia otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Mielnika. Warto dodać przy okazji, że właściciele Galerii Vava, państwo Brick, są założycielami działającego od niedawna Nadbużaństwiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki.
Unię Mielnicką zawarli w 1501 roku władcy Rzeczpospolitej i Księstwa Litewskiego. Układ potwierdzał postanowienia podjęte w Wilnie w 1499, zmierzające do zacieśnienia polsko - litewskich kontaktów. Unia nie weszła jednak w życie wobec sprzeciwów ze strony Władysława II Jagiellończyka, króla Czech i Węgier, oraz Zygmunta Jagiellończyka (późniejszego króla Zygmunta I Starego), będącego wówczas namiestnikiem Śląska.
JN/fot. JSW \
Henryk Musiałowicz - ur. 1914, absolwent ASP w
Warszawie (wydział malarstwa). Uczeń Leonarda Pękalskiego i Szczęsnego Kowarskiego.
Jeden z największych malarzy europejskich. Laureat wielu prestiżowych nagród i
wyróżnień. Brał udział w wielu wystawach na świecie. Jest członkiem m. in. Societe
Europeenne de Culture, Accademia Tyberina w Rzymie, AIAP-IAA, Accadema Italia Arte e del
Lavoro, Accademia Bedriacense. Prace jego posiadają wszystkie
ważniejsze muzea polskie i wiele muzeów i galerii europejskich, amerykańskich i
japońskich. /jn/
Muzyczne Dialogi
W dniach 11 i 12 sierpnia w Mielniku odbyły się XI Muzyczne Dialogi nad Bugiem - Ogólnopolskie Prezentacje Kultury Mniejszości Narodowych. Przez dwa dni swoje programy prezentowały zespoły reprezentujące mniejszości: białoruską, ukraińską, niemiecką, żydowską, romską, rosyjską, czeską i słowacką. W sobotę o godzinie 16.00 wójt Mielnika Eugeniusz Wichowski w towarzystwie posła SLD Jana Syczewskiego otworzył uroczyście XI Dialogi. Powitał gości wśród których byli min. ambasadorowie Ukrainy i Białorusi a także... Angoli. Byli też goście z władz województwa i powiatu, no i oczywiście mieszkańcy Mielnika, Siemiatycz i okolic.
Po przywitaniu na deskach malowniczo położonego amfiteatru królował już tylko taniec, śpiew, muzyka i mnóstwo kolorów od malowniczych ludowych strojów. A obok tego można było zobaczyć jak Grzegorz Korzeniewski z Supraśla pokazuje co można zrobić z żelaza, a Włodzimierz Naumiuk prezentował swoje rzeźby. Można też było dostać książkę z autografem "Prawosławie w Polsce" u jej autorki Anny Radziukiewicz, a także zrobić sobie makijaż u pani Eli na stoisku firmy Avon. Monza było podczas "Dialogów" także wspomóc powodzian - pieniądze na ten cel zbierał przedstawiciel PCK Tomasz Mormol.
Nie obyło się bez polityki. Do głosowania na siebie zachęcała pani Zofia Trancygier - Koczuk z SLD. Pierwszy dzień Dialogów zakończył pokaz ogni sztucznych, a drugi - dyskoteka. JP/fotJSW
Copyright © Agencja Informacyjna Głos sc